Sytuacja na rynku podzespołów w kwietniu 2026 roku nie pozostawia złudzeń: tanio już było. Od września ubiegłego roku ceny kości pamięci wzrosły 3-4 krotnie. Gdy zestaw 16GB DDR5 kosztuje dziś tyle, co całkiem solidny procesor (ok. 1200 zł), a za 32GB trzeba zapłacić blisko 2000 zł, musimy zrewidować podejście do budowania biurowych stacji roboczych.
Ilość nad szybkość: Matematyka biurowa
W typowej pracy biurowej – gdzie królują dziesiątki kart w Chrome, ciężkie arkusze Excel i systemy ERP – wąskim gardłem niemal nigdy nie jest przepustowość pamięci (czyli to, czy mamy DDR4 czy DDR5). Wąskim gardłem jest jej ilość.
Przy obecnych cenach nasza rekomendacja dla gdańskich firm jest jasna: lepiej zainwestować w 32GB sprawdzonej pamięci DDR4 niż w 16GB drogiego standardu DDR5. Dlaczego? Ponieważ 16GB w 2026 roku, przy coraz bardziej zasobożernym systemie Windows i aplikacjach chmurowych, staje się „rozsądnym minimum”. Przeskok na 32GB DDR4 zapewni Twojemu pracownikowi komfort pracy bez „zadyszki” systemu przez kolejne lata, a koszt takiej operacji będzie wciąż niższy niż zakup połowy tej pojemności w standardzie DDR5.
Czy warto czekać na obniżki?
Wielu przedsiębiorców pyta nas: „Może wstrzymać się z wymianą floty komputerowej do jesieni?”. Niestety, prognozy ekspertów i oficjalne zapowiedzi największych producentów (Samsung, Micron, SK Hynix) są bezlitosne. Ceny pamięci RAM nie znormalnieją przynajmniej do końca 2027 roku. Problemy z łańcuchami dostaw surowców i przesunięcie mocy produkcyjnych na chipy dedykowane pod AI sprawiły, że wysoki koszt pamięci to nasza nowa rzeczywistość.
Podsumowanie: Jeśli Twoje komputery wymagają modernizacji, nie czekaj na spadki cen, bo te nie nadejdą szybko. Wybierz stabilną platformę DDR4, zainwestuj w 32GB RAM i ciesz się płynną pracą bez przepłacania za nowinki, których potencjału w biurze i tak nie wykorzystasz.





